ograniczona władza rodzicielska kontakty z dzieckiem

Władza rodzicielska po rozstaniu: Jak to w praktyce wygląda?

(aktualizacja)

Władza rodzicielska. Stoisz w korytarzu sądu rodzinnego. Obok ciebie osoba, z którą planowałeś przyszłość, dziś siedzi po drugiej stronie z własnym prawnikiem. Między wami nie ma już nic – oprócz tego jednego, najważniejszego. Dziecka, które nie rozumie, dlaczego mama i tata rozmawiają przez adwokatów o tym, czy może jechać na zieloną szkołę.

Przyczytaj: WŁADZA RODZICIELSKA

Gdy "my" przestaje istnieć, ale rodzicielstwo trwa

Rozwód kończy małżeństwo, nie rodzicielstwo. Brzmi jak komunał z poradnika psychologicznego, ale to również zimna prawda prawna. Ta sama osoba, której nie chcesz już widzieć przy śniadaniu, nadal ma dokładnie takie same prawa do waszego dziecka jak ty. I ty do niej też – nawet jeśli wolałbyś o tym zapomnieć.

Wspólne wykonywanie władzy po rozstaniu to jak przymusowy taniec z kimś, kogo już nie znasz. Kiedyś byliście zsynchronizowani, teraz każdy ruch wymaga negocjacji. Wybór szkoły? Najpierw trzeba się zgodzić. Wyjazd na ferie do dziadków? Tylko za zgodą drugiej strony. Szczepionka, która nie jest obowiązkowa? Trzeba przygotować argumenty jak do obrony doktoratu.

Kiedy dialog staje się walką

Najgorsze zaczyna się wtedy, gdy przestajecie rozmawiać jak dorośli ludzie, a zaczynasz myśleć kategoriami wygranego i przegranego. Ona nie zgadza się na angielski w prywatnej szkole? To na złość. On chce, żeby dziecko jeździło na karate? To tylko po to, by udowodnić, że jest lepszym rodzicem.

Prawda jest prostsza i bardziej bolesna – oboje kochacie to samo dziecko, ale macie różne wizje jego przyszłości. I nie ma już wspólnego łóżka, w którym moglibyście o tym porozmawiać o północy, nie ma już niedzielnych śniadań, gdy wszystkie konflikty jakoś się gładzą. Jest telefon, który dzwoni o umówionych porach. Są SMS-y, które brzmią jak notatki służbowe. Jest kurtuazja zastępująca czułość.

Orzeczenie kontaktów: rozpisywanie dzieciństwa na godziny

władza rodzicielska kontakty z dzieckiem

Sąd może ustalić, kiedy i jak często będziesz widywać własne dziecko. To surrealistyczne doświadczenie – ktoś obcy decyduje, że twoja córka spędzi z tobą każdy drugi weekend od piątku 16:00 do niedzieli 18:00, ferie zimowe w latach parzystych i jeden dzień w tygodniu po szkole do 19:30.

Nagle rodzicielstwo ma harmonogram. Spontaniczność umiera pierwsza. Nie możesz zabrać dziecka na lody we wtorek, bo to "nie twój dzień". Nie możesz zostać z nim dłużej w niedzielę, bo "naruszasz ustalenia". Miłość rodzicielska zmierzona stoperem i zapisana w protokole.

Część rodziców walczy o każdą dodatkową godzinę. Inni odpuszczają, bo wychodzenie z dzieckiem według grafiku sprawia, że czują się jak weekendowy animator, nie rodzic. Oboje macie rację i oboje jesteście w pułapce systemu, który próbuje skwantyfikować to, co niemierzalne.

Konsultacja z prawnikiem

200 zł

Uzyskaj profesjonalną pomoc prawną od doświadczonego prawnika specjalizującego się w sprawach rodzinnych (tj. rozwody, alimenty, władza rodzicielska, kontakty z dziećmi, OZSS i mediacje)

Alimenty: gdy miłość do dziecka ma cenę

Tu zaczyna się prawdziwa wojna. Bo kontakty można jakoś poukładać, ale pieniądze to pole bitwy bez rozejmu. Alimenty to teoretycznie wkład w utrzymanie dziecka, praktycznie – comiesięczne przypomnienie o porażce związku.

Ten, kto płaci, często czuje się wykorzystywany. "Daję jej połowę pensji, a ona wydaje to na siebie". Ten, kto dostaje, czuje się niedoceniony. "Myśli, że tysiąc złotych wystarczy na wszystko? Czy on w ogóle wie, ile kosztują buty dla dziecka?".

Dziecko staje się nieświadomie zakładnikiem finansowej rozgrywki. "Skoro płacę alimenty, to mam prawo decydować o szkole". "Skoro ja je wychowuję, to on niech tylko płaci i się nie wtrąca". I tak w kółko, a dziecko w środku, słyszące przez ścianę, jak mama płacze przez telefon z komornikiem.

Ograniczenie władzy: gdy bycie dobrym rodzicem to za mało

Są sytuacje, gdy sąd decyduje, że jeden z rodziców nie powinien mieć pełni praw. Nie chodzi o całkowite pozbawienie – to rzadkość zarezerwowana dla skrajnych przypadków. Chodzi o ograniczenie, o zabranie części kompetencji.

Może to być zakaz podejmowania ważnych decyzji bez zgody drugiej strony. Może być ograniczenie do bycia tylko informowanym o istotnych sprawach dziecka.

Dla rodzica to jak wyrok. Nawet jeśli w głębi duszy rozumiesz, że twój problem z alkoholem czy agresja rzeczywiście zagrażają dziecku, trudno pogodzić się z tym, że ktoś obcy, sędzia, który widzi cię przez godzinę, podpisuje dokument mówiący, że nie jesteś wystarczająco dobry.

Paradoks stabilizacji: gdy "dobrze" staje się argumentem przeciwko tobie

Ale jest coś jeszcze bardziej perfidnego niż ograniczenie władzy za realne zaniedbania. To moment, gdy jesteś świetnym rodzicem, wszystko układa się dobrze – i właśnie dlatego przegrywasz.

Rozstaliście się rok temu. Ty się wyprowadziłeś, bo tak jakoś wyszło – może mieszkanie było własnością drugiego rodzica, może chciałeś uniknąć konfliktów przy dziecku, może po prostu było ci łatwiej zostawić je w znanym mu miejscu niż wyrywać je z domu. Szlachetny gest, pomyślałeś wtedy. Dziecko zostało tam, gdzie zna każdy kąt, gdzie ma swoją szczotkę do zębów, swojego misia, swoją półkę z książkami.

Drugi rodzic został w tej codzienności i robi to, co trzeba. Zapewnia opiekę, zabiera do przedszkola, dba o higienę, regularne posiłki, wizyty u lekarza. Dziecko jest zadbane, szczęśliwe, funkcjonuje.

Przygotowanie do badania OZSS badanie więzi rodzinnych

Przygotowanie do Badania OZSS - ONLINE

Zapisz się na 5 spotkań przygotowujących do badania OZSS. Zdobądź wiedzę i pewność siebie. Sprawdź ofertę!

Kurator, który widzi tylko efekt końcowy

Przychodzi kurator do tego mieszkania. Widzi dziecko zadbane, uśmiechnięte. Pokój dziecka na swoim miejscu. Rytm dnia ustalony. Przedszkole blisko. Dziadkowie pomagają. Wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku.

I pisze w wywiadzie środowiskowym: "Dziecko zaadaptowało się do obecnej sytuacji. Posiada stabilne warunki bytowe. Rodzic zapewnia właściwą opiekę. Zmiana miejsca zamieszkania mogłaby destabilizować obecną, prawidłową sytuację dziecka".

Czytasz to i nie wierzysz własnym oczom. To, że przez rok jeździłeś trzy razy w tygodniu przez pół miasta, żeby wziąć dziecko z przedszkola? Że to ty umawiałeś wizyty u logopedy i chodziłeś z nim na każdą? Że alimenty płacisz regularnie, podwójne, bo chcesz mieć pewność, że dziecku niczego nie braknie? To wszystko nie ma znaczenia.

Ma znaczenie to, że dziecko już się przyzwyczaiło. Że jest dobrze. I po co to zmieniać?

Pułapka dobrej woli

Gdybyś rok temu wszczął wojnę, zatrzymał dziecko u siebie na siłę, zablokował kontakty, może byłoby inaczej. Ale ty chciałeś dobrze. Nie chciałeś traumatyzować dziecka. Zgodziłeś się, że na początek zostanie tam, gdzie czuje się bezpiecznie, a wy spokojnie ustalacie szczegóły.

I teraz okazuje się, że ta dobra wola została użyta przeciwko tobie. Bo system nie pyta, kto był lepszym rodzicem przed rozstaniem. System patrzy na stan faktyczny teraz. A teraz dziecko mieszka z drugim rodzicem, funkcjonuje prawidłowo, więc po co wprowadzać zmiany?

"Interes dziecka wymaga stabilizacji" – czytasz w opinii kuratora. Stabilizacji, którą stworzył drugi rodzic, korzystając z tego, że ty byłeś na tyle dojrzały, żeby nie wyrywać dziecka z domu w chwili kryzysu.

Kiedy postępowanie staje się karuzelą

Składasz wniosek o zmianę miejsca zamieszkania dziecka. W końcu masz teraz swoje mieszkanie, odpowiednio urządzone, pokój dla dziecka gotowy. Chcesz, żeby zamieszkało u ciebie, a drugi rodzic miał kontakty.

Sąd wyznacza kolejny wywiad środowiskowy. Kurator przyjeżdża do ciebie, ocenia warunki. "Odpowiednie". Przyjeżdża do drugiego rodzica. "Także odpowiednie, plus dziecko już tu mieszka".

Sąd zleca badanie OZSS. Psycholog zaprasza cię na termin. Rozmawia z tobą godzinę. Obserwuje, jak wchodzisz w interakcję z dzieckiem. Zadaje dziecku pytania: gdzie chce mieszkać, z kim czuje się lepiej.

Problem w tym, że to dziecko od roku mieszka z drugim rodzicem. To tam ma swoje codzienne rytuały. To tam jest kładzione spać, tam czyta się mu bajki na dobranoc, tam budzi się rano i idzie do przedszkola z kolegami, których już zna. Jak ma odpowiedzieć na pytanie, gdzie chce mieszkać? Wybierze to, co zna. Wybierze rutynę.

Opinia OZSS: gwóźdź do trumny

Psycholog z OZSS pisze opinię. I tam pada wyrażenie, które zmienia wszystko: "Rodzic A jest rodzicem pierwszoplanowym", podczas gdy ty jesteś rodzicem B.

Nie chodzi o to, że jesteś złym rodzicem. Nie chodzi o to, że drugi rodzic jest lepszy. Chodzi o to, że przez ten rok to nie ty kładłeś dziecko spać. To nie ty czytałeś mu bajki. To nie ty byłeś przy porannych rytuałach. Robiłeś to tylko co drugi weekend w czasie kontaktów.

Więc relacja trochę osłabła. Nie dlatego, że przestałeś kochać dziecko. Nie dlatego, że jesteś gorszym rodzicem. Dlatego, że system sam stworzył sytuację, w której bycie "rodzicem dochodzącym" automatycznie osłabia twoje relacje z dzieckiem.

I teraz psycholog to dokumentuje: "Relacja dziecka z rodzicem B jest dobra, ale mniej intensywna niż z rodzicem A. Dziecko wykazuje silniejsze przywiązanie do rodzica A, co jest naturalne ze względu na codzienne przebywanie. Rodzic A jest rodzicem pierwszoplanowym, u którego dziecko powinno pozostać".

Przygotuj się do badania OZSS!

Rozwiąż testy z psychometrykiem i psychologiem

od 369 zł brutto

Kiedy "dobrze" oznacza "przegrana"

Czytasz ten wyrok i czujesz absurd całej sytuacji. Dziecko ma się dobrze – i to jest argument, żeby nic nie zmieniać. Gdyby miało się źle, mógłbyś walczyć o zmianę. Ale skoro drugi rodzic daje radę, skoro dziecko jest zadbane, szczęśliwe, zaadaptowane – to po co je wyrywać?

"Interes dziecka przemawia za pozostawieniem go w dotychczasowym miejscu zamieszkania" – pisze sędzia w uzasadnieniu. I formalnie ma rację. Z punktu widzenia psychologii dziecka, rzeczywiście nie należy zmieniać mu środowiska, jeśli obecne funkcjonuje dobrze.

Ale nikt nie pyta o to, że ten stan rzeczy powstał przypadkiem. Że to nie była przemyślana decyzja oparta na tym, kto jest lepszym rodzicem. To był akt dobrej woli z twojej strony, który obrócił się przeciwko tobie.

Przewlekłość postępowania: jak system sam sobie zaprzecza

A potem zaczyna się kafkowska machina. Twój wniosek o zmianę miejsca zamieszkania dziecka ciągnie się miesiącami. Sąd wyznacza termin rozprawy. Odraczają, bo brakuje opinii kuratora. Czekasz trzy miesiące. Kolejna rozprawa – teraz czekają na opinię z OZSS kolejne pół roku.

W tym czasie dziecko dalej mieszka z drugim rodzicem. Dalej buduje tam swoją codzienność, swoje przyzwyczajenia, swoją rutynę. Wasza relacja dalej słabnie – nie dlatego, że nie starasz się wystarczająco, ale dlatego, że widzisz je co drugi weekend i jeden dzień w tygodniu.

Po roku czekania na wyrok przychodzi kolejna opinia kuratora. I co się w niej pojawia? "Dziecko nadal pozostaje w stabilnym środowisku u rodzica A. Relacje z rodzicem B są dobre, ale dystans czasowy powoduje, że więź jest mniej intensywna. Zmiana miejsca zamieszkania w obecnej chwili mogłaby być traumatyczna".

System sam wydłuża postępowanie, a potem używa tego wydłużenia jako argumentu przeciwko tobie. Bo im dłużej dziecko mieszka z drugim rodzicem, tym bardziej "stabilna" jest ta sytuacja, tym bardziej "traumatyczna" byłaby zmiana.

Rodzic pierwszoplanowy i drugoplanowy: nowa hierarchia

Kiedy w opinii psychologicznej pada określenie "rodzic pierwszoplanowy", twój status się zmienia. Formalnie nadal macie oboje pełnię władzy rodzicielskiej. Praktycznie – to fikcja prawna.

Bo jak będziesz współdecydować o szkole, skoro dziecko musi chodzić do placówki blisko miejsca swojego zamieszkania? Jak będziesz mieć zdanie o lekarzach, skoro to drugi rodzic zabiera je na większość wizyt? Jak będziesz wpływać na codzienne wychowanie, kiedy widujesz dziecko raz na dwa tygodnie?

Teoretycznie musisz wyrazić zgodę na wyjazd za granicę, zmianę nazwiska czy poważną operację. Praktycznie – w drobnych, codziennych sprawach, które kształtują życie dziecka bardziej niż wielkie decyzje, nie masz już głosu.

Jesteś rodzicem na kredyt. Rodzicielstwem na raty. I najgorsze jest to, że nie zrobiłeś nic złego. Po prostu zgodziłeś się, że dziecko zostanie tam, gdzie czuje się bezpiecznie, bo myślałeś, że to przejściowe. A system zamienił twoje przejściowe ustępstwo w permanentny stan faktyczny.

Syndrom rodzica "dochodzącego"

To nieoficjalna nazwa zjawiska, które doskonale znają ci, którzy widzą swoje dzieci "co drugi weekend". Przestajesz być rodzicem na co dzień, stajesz się atrakcją. Kiedy dziecko przychodzi do ciebie, czujesz presję, żeby te 48 godzin były idealne. Kino, pizza, park rozrywki, prezenty. Bo jak inaczej udowodnić, że nadal je kochasz?

Tymczasem prawdziwe rodzicielstwo to nie spektakularne soboty. To nudne wtorki, gdy siedzisz z dzieckiem nad zadaniem z matmy. To czwartki, gdy jesteś zmęczony, ale i tak jedziesz po nie na basen. To codzienność, rutyna, przewidywalność. A tego właśnie ci zabrakło – i to nie z twojego wyboru, ale dlatego, że system tak zdecydował.

Drugi rodzic, ten "pierwszoplanowy", ma łatwiej i trudniej jednocześnie. Łatwiej, bo dziecko jest blisko. Trudniej, bo to on musi być wymagający, ustalać granice, wyciągać konsekwencje. Ty możesz być tylko dobry, bo masz dziecko za rzadko, żeby ryzykować konflikt. On musi wychowywać, ty możesz tylko bawić.

I ta asymetria pogłębia się z każdym miesiącem. Dziecko kojarzy cię z weekendową rozrywką, nie z codziennością. A przecież ty chciałeś być tym rodzicem, który je budzi rano, uczy wiązać buty, tłumaczy, dlaczego trzeba jeść warzywa. Ale system zabrał ci tę możliwość i dał ci w zamian soboty od 10:00 do 18:00.

Kiedy dziecko staje się narzędziem

Najczarniejszy scenariusz rozwodu to instrumentalne wykorzystanie dziecka. "Powiedz tacie, że nie chcesz z nim jeździć". "Jak mama cię pyta, co u mnie, powiedz, że nudno". "Zobacz, tata znowu zapomniał o twoich urodzinach" – choć wcale nie zapomniał, po prostu prezent został zablokowany przy wydaniu.

Syndrom alienacji rodzicielskiej, choć kontrowersyjny w psychologii, jest codziennością sądów rodzinnych. Jedno z rodziców systematycznie podważa autorytet drugiego, aż dziecko zaczyna wierzyć, że ten drugi rodzic jest zły, nieodpowiedzialny, niegodny miłości.

To forma przemocy – nie wobec byłego partnera, wobec dziecka. Bo odbierasz mu prawo do kochania obojga rodziców. Zmuszasz do wyboru, którego żadne dziecko nie powinno dokonywać. I robisz to z egoizmu, z zemsty, z głupiej wiary, że czyjaś porażka to twoje zwycięstwo.

Mediacje: ostatnia szansa przed wojną totalną

Zanim sprawa trafi na salę sądową, jest jeszcze czas na rozmowę. Mediacje rodzinne to próba uratowania tego, co jeszcze można. Siadacie w jednym pokoju, razem z osobą trzecią, która nie ma po niczyjej stronie i próbuje was przekonać, że macie wspólny cel: dobro dziecka.

Czasem to działa. Czasem okazuje się, że większość konfliktów wynika z nieporozumień, z braku komunikacji, z ran, które można zabliźnić rozmową. Że można ustalić zasady bez udziału sędziego. Że można się rozstać jako para, pozostając dobrymi współrodzicami.

Ale czasem to się nie udaje. Bo rany są zbyt głębokie. Bo zaufanie znikło bezpowrotnie. Bo przez te mediacje siedzicie i widzicie tylko to, co was dzieli, nie to, co powinno łączyć. I wtedy pozostaje już tylko sąd, protokoły, wyroki, egzekucje.

Epilog: miłość, która przetrwa paragraf

Najsmutniejsze w konfliktach o dzieci po rozwodzie jest to, że zazwyczaj oboje rodzice naprawdę kochają swoje dziecko. To nie jest walka dobra ze złem. To walka dwojga ludzi, którzy nie potrafią już być razem, ale muszą jakoś dalej wspólnie wychowywać człowieka, który jest najważniejszy dla obojga.

Prawo próbuje to wszystko uporządkować. Daje ramy, zasady, procedury. Ale żadne orzeczenie sądu nie zastąpi zdrowego rozsądku i dojrzałości. Żadna alimentacja nie zrekompensuje dziecku widoku kłócących się rodziców. Żadne kontakty co drugi weekend nie zbudują więzi, jeśli spędzasz je, krytykując drugiego rodzica.

A czasem, najgorzej jest wtedy, gdy robisz wszystko dobrze – zgadzasz się na ustępstwa, nie wywołujesz wojen, płacisz alimenty, przyjeżdżasz punktualnie na kontakty, kochasz swoje dziecko bezwarunkowo – i właśnie dlatego przegrywasz. Bo system nie nagradza dobrej woli. System nagradza stan faktyczny. A stan faktyczny powstał z twojej szlachetności, która została wykorzystana jako broń przeciwko tobie.

Władza rodzicielska po rozwodzie to test charakteru. Ale to także test systemu, który czasem karze tych, którzy próbowali postąpić słusznie. I wtedy pozostaje tylko pytanie: co możesz zrobić, gdy wszystko robisz dobrze, a mimo to patrzysz, jak twoje dziecko dorasta w innym domu, przy innym stole, z kimś innym czytającym mu bajki na dobranoc?

Iskierka nadziei

Choć droga przez sądowe korytarze może wydawać się długa i kręta, pamiętaj: walka o czas z dzieckiem to jedna z najważniejszych batalii, jakie możesz stoczyć. Nie jesteś w tym sam – tysiące rodziców przeszło tę drogę przed Tobą, a system prawny, mimo swoich niedoskonałowości, daje realne możliwości zmiany.

Badania psychologiczne jasno pokazują, że dzieci potrzebują obojga rodziców. Każdy dzień spędzony razem to inwestycja w przyszłość Twojego dziecka – w jego poczucie bezpieczeństwa, stabilność emocjonalną i zdrowe relacje w dorosłym życiu.

Pierwsze kroki – od czego zacząć?

1. Skonsultuj się z prawnikiem specjalizującym się w prawie rodzinnym

To nie jest obszar, w którym warto działać samodzielnie. Doświadczony prawnik:

  • Oceni Twoją sytuację i realne szanse na sukces
  • Pomoże zebrać odpowiednią dokumentację
  • Przygotuje strategię procesową dostosowaną do Twojej sprawy
  • Zadba o to, by sąd usłyszał Twoją perspektywę
  • Wskaże pułapki, których możesz nawet nie dostrzegać

Koszt konsultacji to inwestycja, nie wydatek – źle przygotowany wniosek może zamknąć Ci drogę do zwiększenia kontaktów na wiele miesięcy.

2. Przygotuj się do badania OZSS

Jeśli sąd zarządzi badanie w Opiniodawczym Zespole Specjalistów Sądowych (OZSS), to moment, który może zadecydować o wyniku sprawy. Jak się przygotować?

Podczas badania:

  • Bądź szczery, ale opanowany – pokazuj emocje, ale nie agresję
  • Skup się na dziecku i jego potrzebach, nie na konfliktach z drugim rodzicem
  • Opisz konkretne plany: co będziesz robić z dzieckiem, jak zorganizujesz opiekę podczas pracy, kto pomoże w nagłych sytuacjach
  • Pokaż, że jesteś elastyczny i gotowy na kompromisy w imię dobra dziecka

Czego unikać:

  • Oczerniania matki dziecka (nawet jeśli uważasz, że ma to uzasadnienie)
  • Mówienia, że matka "nie nadaje się" do opieki
  • Skupiania się na swoich krzywdach zamiast na potrzebach dziecka
  • Sztywności – "wszystko albo nic" to droga donikąd

Przygotowanie do badania OZSS badanie więzi rodzinnych

Przygotowanie do Badania OZSS - ONLINE

Zapisz się na 5 spotkań przygotowujących do badania OZSS. Zdobądź wiedzę i pewność siebie. Sprawdź ofertę!

3. Złóż wniosek o zwiększenie kontaktów – nie czekaj

Jeśli obecny system kontaktów nie działa dla Ciebie i dziecka, działaj. Wniosek o zwiększenie kontaktów powinien zawierać:

  • Konkretną propozycję nowego układu kontaktów (dni, godziny, wakacje)
  • Uzasadnienie – dlaczego obecny system jest niewystarczający
  • Dowody Twojego zaangażowania jako ojca
  • Dokumentację problemów z obecnym układem (jeśli takie istnieją)

Pamiętaj: Sąd patrzy przede wszystkim na dobro dziecka, nie na Twoje czy drugiego rodzica wygody. Argumentuj więc, dlaczego dziecko skorzysta na większej ilości czasu z Tobą.

4. Rozważ wniosek o zabezpieczenie na czas trwania sprawy

Sprawy rodzinne mogą trwać miesiące, nawet lata. Nie pozwól, by to dziecko zapłaciło cenę za przewlekłość systemu. Możesz złożyć wniosek o zabezpieczenie – tymczasowe postanowienie sądu, które zwiększy Twoje kontakty już podczas trwania sprawy.

Wniosek o zabezpieczenie ma sens, gdy:

  • Obecne kontakty są zbyt rzadkie
  • Matka blokuje kontakty lub utrudnia ich realizację
  • Dziecko wyraża chęć częstszych spotkań
  • Twoja sytuacja życiowa pozwala na rozszerzoną opiekę już teraz

Sąd może uwzględnić taki wniosek, jeśli uzna, że zwłoka mogłaby spowodować szkodę dla dziecka.

System nie jest doskonały, ale zmiana jest możliwa. Setki rodziców każdego roku walczą o większy udział w życiu swoich dzieci – i wygrywają. Nie dlatego, że są wyjątkowi, ale dlatego, że są przygotowani, zdeterminowani i odpowiednio wspierani.

Twoje dziecko nie będzie małe wiecznie. Każdy stracony weekend, każde nieodebrane „dobranoc", każdy nieświętowany razem urodziny – to czas, którego nie odzyskasz. Ale możesz zmienić przyszłość.

Pierwszy krok jest najprostszy: zadzwoń do prawnika specjalizującego się w prawie rodzinnym. Umów się na konsultację. Opowiedz swoją historię. Poznaj swoje opcje.

Twoje dziecko zasługuje na Ciebie. A Ty zasługujesz na szansę bycia pełnoetatowym ojcem, nie niedzielnym gościem.

Czas zacząć działać.

napisane przez:
Ada Rudzińska
prawnik, mediator, psychometryk

Formularz kontaktowy


Potrzebujesz wsparcia w sprawach rodzinnych? Skontaktuj się ze mną, a podpowiem możliwe rozwiązania prawne

mgr prawa, psychometryk, psycholog sądowy - Ada Rudzińska


Jestem prawnikiem, psychometrykiem i mediatorem, który pomaga rodzinom w kwestiach prawnych z sercem, z profesjonalizmem i wysoką skutecznością.

Ada Rudzińska

Powiązane artykuły

Przemoc domowa a kontakty ojca z dzieckiem sprawa w sadzie

📜 Przemoc domowa a kontakty z dziećmi - rekomendacje dla OZSS

Kiedy ojciec może odebrać dziecko matce?

Kiedy ojciec może odebrać dziecko matce? Władza rodzicielska

Zwiększenie kontaktów Ograniczenie kontaktów zwiększenie kontaktów z dzieckiem po rozwodzie

Rozwód i dziecko - Cz. IV - KONTAKTY Z DZIECKIEM

wniosek o ustalenie kontaktów z dzieckiem wzór

Wniosek o ustalenie kontaktów z dzieckiem - wzór i wskazówki

Piecza naprzemienna opieka naprzeminna

Piecza naprzemienna: Nowoczesne rodzicielstwo po rozstaniu

Opieka naprzemienna brak zgody matki

Opieka naprzemienna bez zgody matki – czy jest możliwa?

Wniosek o zabezpieczenie kontaktów z dziećmi wzór

Wniosek o zabezpieczenie kontaktów - wzór i wskazówki

Pozbawienie ograniczenie władzy rodzicielskiej

Rozwód i dziecko - Cz. II - WŁADZA RODZICIELSKA

co mówić na sprawie o ograniczenie praw rodzicielskich

Co mówić na sprawie o ograniczenie praw rodzicielskich?

Alienacja rodzicielska

Alienacja rodzicielska: Jak udowodnić?

odpowiedz na wniosek o ustalenie kontaktow z dzieckiem wzor

Odpowiedź na wniosek o uregulowanie kontaktów z dzieckiem

co sprawdza kurator sadowy

Co sprawdza kurator sądowy? Jakie ma uprawnienia?

wniosek o pozbawienie praw rodzicielskich

Wniosek o pozbawienie praw rodzicielskich – kiedy i jak?

Utrudnianie kontaktów z dzieckiem po rozwodzie czy matka moze nie wydać dziecka ojcu alienacja

Utrudnianie kontaktów z dzieckiem po rozwodzie - co robić?

latające małpki wokół narcyza

Latające małpy - narzędzie manipulacji w rękach narcyza

Badanie OZSS testy kompetencji rodzicielskich

Badanie OZSS: Jaką postawę rodzicielską prezentujesz?

Wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej wzór ograniczenie władzy rodzicielskiej do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka

Ograniczenie władzy rodzicielskiej: Wszystko, co musisz wiedzieć

Odebranie praw rodzicielskich

Opieka nad dzieckiem po rozwodzie: Kluczowe informacje

jakie pytania zadaje sędzia na rozprawie o ograniczenie praw rodzicielskich

Pytania na rozprawie o ograniczenie władzy rodzicielskiej

Odebranie praw rodzicielskich

Odebranie praw rodzicielskich: Jakie są podstawy prawne?

Opieka naprzemienna a alimenty na dzieci

👨‍👩‍👧‍👦 Opieka naprzemienna a alimenty: Co WARTO wiedzieć?

Cześć! Chcemy, żeby korzystanie z naszej strony było dla Ciebie jak najwygodniejsze. Dlatego używamy ciasteczek (czyli plików cookie). Są to małe pliki, które pomagają naszej stronie działać lepiej.

Niektóre ciasteczka są niezbędne - bez nich strona po prostu by nie działała. Te zawsze będą aktywne.

Używamy też innych ciasteczek, które pomagają nam zrozumieć, jak korzystasz z naszej strony. Dzięki nim możemy ją ciągle ulepszać. Te ciasteczka włączymy tylko jeśli się na to zgodzisz.

Oczywiście, w każdej chwili możesz zmienić zdanie i wyłączyć te dodatkowe ciasteczka. Wybór należy do Ciebie!